Historia pewnego postanowienia - Aktualności - Centrum Szkolenia Policji

Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

Historia pewnego postanowienia

Data publikacji 21.05.2009

Nasza decyzja zapadła szybko – jedziemy do Sułkowic. Po zajęciach szybki powrót na blok, cywilna odzież. Po chwili zdecydowanym krokiem zmierzamy do autokaru, zajmujemy swoje miejsca, potem jeszcze lista obecności i jedziemy! Co z tego wynikło – przeczytajcie!

Kurs zaczęliśmy 5 stycznia 2009 roku. Jako słuchacze SZP-1/09 staliśmy się nagle 3 plutonem I  kompanii. Obcy sobie ludzie, w nowej sytuacji, poznając tajniki przyszłego zawodu musieliśmy zmienić swoje dotychczasowe nawyki „z cywila”. Mieliśmy to szczęście, że opiekunem naszego plutonu została mł. asp. Elżbieta Parzych, bo to od niej dowiedzieliśmy się o kynologii policyjnej, jak przydatnym w pracy Policji jest pies służbowy, oraz jakie efekty przynosi praca duetu policjanta z psem. A kiedy zaistniała możliwość przyjrzenia się jak Policja szkoli przewodników psów służbowych i tresuje psy – nie ociągaliśmy się wcale.


Sułkowice znajdują się około 80km od CSP, po drugiej stronie Warszawy. Tam mieści się Zakład Kynologii Policyjnej naszej szkoły. Niby nic szczególnego, a jednak…To jedyna w kraju szkoła przewodników i tresury policyjnych psów służbowych. Szkoła może poszczycić się nie tylko pięćdziesięcioletnią tradycją, ale także wysokim poziomem kształcenia i uznaniem w światowej policyjnej kynologii. W zakładzie tresowane są  psy patrolowe i patrolowo – tropiące. Drugą grupę stanowią  psy do zadań specjalnych. I tu miła niespodzianka! Czarna suczka rasy labrador  - Daisy. Niejednokrotnie spotykaliśmy się w holu budynku dydaktycznego CSP w Legionowie. Zawsze witała nas radosnym merdaniem ogona. Ale wówczas nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że jest policyjną specjalistką od wyszukiwania materiałów wybuchowych… W chwilach przerwy dawała się podrapać za uchem, w pracy zaś - skupiona na tym co robi, uważnie obwąchuje każdą zewnętrzną część auta w poszukiwaniu materiałów wybuchowych. Tuż po przybyciu do Sułkowic zostaliśmy ciepło powitani przez pracowników Zakładu Kynologii Policyjnej. Obejrzeliśmy niezwykle interesujący pokaz umiejętności pewnego owczarka belgijskiego, który fantastycznie poradził sobie z napastnikiem chcącym użyć niebezpiecznego narzędzia. Z tego miejsca szczerze współczujemy panu pozorantowi… Pies waży 28kg, mimo tego, że waga pozoranta wynosi powyżej 80kg -  był on bez szans. Dydaktycy pokazali nam jak wykorzystuje się psa służbowego, kiedy mamy do czynienia z porwaniem człowieka. Do symulacji uprowadzenia wykorzystano naszą koleżankę, post. Joannę Podlaską.  Jej „odbicie” zajęło psu zaledwie kilkanaście sekund. Rozpędzony, ku naszemu zdumieniu, przeskoczył przez auto i zaatakował porywacza, umożliwiając porwanej ucieczkę. W ten  sposób Asia odzyskała wolność. Kolejny pokaz przygotowany specjalnie dla nas, polegał na uniemożliwieniu napastnikowi ucieczki autem. Pozorant nie zdążył jeszcze odjechać, a pies w kilka sekund wyciągnął go z auta. Mieliśmy mnóstwo pytań, na które po pokazach pracownicy i przewodnicy psów cierpliwie mam odpowiadali. Pytaliśmy o rasy, które są preferowane w służbie w Policji, o odpowiedni wiek psa wysyłanego na szkolenie, wady i choroby genetyczne dyskwalifikujące psa.  Kolejnym etapem naszej wyprawy była pracownia osmologiczna, gdzie byliśmy świadkami treningu psów tresowanych w celu rozpoznawania zapachów, które mogą być wykorzystane później jako dowody w postępowaniu. Psy rewelacyjnie radziły sobie z zadaniami przygotowanymi przez  instruktorów. Dowiedzieliśmy się jak ważne w pracy z nimi jest operowanie głosem, jak również  samo nagradzanie psa za poprawnie wykonane zadanie. Później poszliśmy do sali wykładowej, gdzie poproszono nas o pozostawienie śladów osmologicznych do celów szkoleniowych. Nasze zadanie polegało na 15-minutowym ugniataniu czystymi rękoma bawełnianych tamponów (pochłaniaczy zapachowych), które następnie zostały szczelnie zamknięte w słoikach i podpisane naszymi imionami i nazwiskami. Zostaną później wykorzystane do szkolenia psów. Takim sposobem w Sułkowicach zostawiliśmy swój ślad „na dłużej”. Zainteresował nas  również pokaz wyszukiwania narkotyków w zamkniętych pomieszczeniach. Psy pojedynczo wchodziły do symulatorni, która przypominała zwykłe mieszkanie. Ich zadaniem było wyszukanie w przedmiotach codziennego użytku środków odurzających. Poradziły sobie bez problemu i z tym zadaniem.  A potem przekonaliśmy się jak skuteczna jest siła psiego węchu przy wykrywaniu materiałów wybuchowych, np.: ukrytych w pojeździe. Pies sygnalizuje swojemu przewodnikowi obecność ładunków wybuchowych w danym miejscu, dopiero później do akcji wkracza specjalnie przeszkolony policjant. Pies jest ostrożny, skupiony, nie przeszkadza i czeka cierpliwie aż policyjny pirotechnik zakończy swoje zadanie. Doskonale rozumie swoją rolę i jakby zdawał sobie sprawę z tego, że na niebezpieczeństwo wybuchu narażeni są przecież obydwaj… Na koniec naszej wizyty w Sułkowicach udaliśmy się na poligon, gdzie psy ćwiczą pokonywanie toru przeszkód. Jako absolwentka pedagogiki resocjalizacyjnej i pedagogiki pracy socjalnej zawsze sądziłam, że będę pracować z młodzieżą. No cóż, nie widziałam wtedy policyjnego psa w akcji: tropiącego ślady za przestępcą, znajdującego ukryte narkotyki czy materiał wybuchowy, broniącego przewodnika, albo najzwyczajniej w świecie łaszącego się do swojego opiekuna. A ja tak kocham zwierzęta.  Po tej wizycie uświadomiłam sobie, że swoją służbę w Policji chciałabym poświęcić właśnie pracy z psem. Pies to partner, obrońca i wierny przyjaciel. My jesteśmy odpowiedzialni za niego, a on za nas. Tworzymy duet, dwie części, które wzajemnie się uzupełniają. Ale do tego potrzeba ciężkiej pracy i wielu godzin spędzonych na szkoleniu. Nie tylko ja jestem zachwycona efektami pracy instruktorów i przewodników z ZKP. Wielu z nas „załapało tego bakcyla”. Jak będzie dalej – zobaczymy. Ja się już zdecydowałam. Wrócę jeszcze do Sułkowic!

Dziękujemy całej ekipie z Sułkowic za umożliwienie nam poznania pracy ZKP, za ciepłe przyjęcie, zapewnienie wielu ciekawych  pokazów oraz cierpliwość w odpowiadaniu na nurtujące nas pytania. Gratulujemy też  instruktorom i przewodnikom tak owocnych efektów pracy, bo dzięki nim i psom służbowym wizyta w Sułkowicach na trwałe zapadnie nam w pamięci.

 

Agnieszka Skórzyńska/Łukasz Solka
Foto słuchacze SZP-1/09